7 lutego 2008 roku w cukrowni Imperial Sugar w Port Wentworth doszło do potężnej eksplozji. Zginęło 14 pracowników, 36 zostało ciężko rannych, a jeden z największych zakładów przetwarzania cukru w USA przestał istnieć w ciągu kilku sekund.
Katastrofa, która wyglądała jak nagły, tragiczny wypadek, była w rzeczywistości efektem narastających przez lata zaniedbań organizacyjnych i technicznych. Jej skutki finansowe były ogromne – ponad 345 mln dolarów odszkodowań i świadczeń ubezpieczeniowych, 200–220 mln dolarów kosztów odbudowy, wielomilionowe straty wynikające z przerwy w działalności, utraty sprzedaży oraz niemal dwuletniego przestoju produkcyjnego.

To nie był „czarny łabędź”
To nie było nieszczęśliwe zrządzenie losu.
Eksperci U.S. Chemical Safety Board ustalili, że do tragedii doprowadziły lata nagromadzonego palnego pyłu cukrowego, nieskuteczne systemy odpylania, niewłaściwe utrzymanie porządku, błędy projektowe oraz ignorowanie sygnałów ostrzegawczych, które nie przełożyły się na zmiany procedur ani wdrożenie odpowiednich standardów bezpieczeństwa.
Szczególnie zastanawiające jest to, że audyt wykonany na potrzeby programu ubezpieczeniowego dziewięć miesięcy przed katastrofą nie doprowadził do identyfikacji zagrożeń, które później okazały się kluczowe dla rozwoju katastrofy. Zakład został zniszczony przez rutynę, samozadowolenie i przekonanie, że skoro nic nie wydarzyło się przez lata, to nic już się nie wydarzy.
Ubezpieczenie nie naprawi wszystkiego
Polisy pokryły znaczną część szkód majątkowych, przerwę w działalności oraz roszczenia cywilne. Reasekuratorzy rozproszyli ryzyko na globalnym rynku. Firma zawarła ugody i poniosła dodatkowe koszty prawne.
Nie udało się jednak odbudować reputacji, odzyskać wszystkich klientów ani przywrócić wcześniejszej pozycji konkurencyjnej. W 2012 roku Imperial Sugar został przejęty przez Louis Dreyfus Group.
Ubezpieczenie odbudowało zakład.
Nie odbudowało pozycji rynkowej.
Lekcja dla brokerów i ubezpieczycieli
Ta historia pokazuje coś fundamentalnego.
W przemyśle katastrofy rzadko wynikają z ryzyk, o których przedsiębiorstwa myślą każdego dnia. Znacznie częściej rodzą się z zagrożeń, które stają się niewidzialne, ponieważ są obecne od lat i wszyscy zdążyli się do nich przyzwyczaić.
Największe straty powodują ryzyka rzadkie, lecz katastrofalne w skutkach. Ich identyfikacja wymaga wiedzy, doświadczenia oraz umiejętności dostrzegania tego, czego inni już nie zauważają.
Dlatego rynek brokerski znajduje się dziś w punkcie zwrotnym.
Coraz mniejsze znaczenie ma rola pośrednika, którego wartość sprowadza się do znalezienia najtańszej polisy. Coraz większego znaczenia nabiera doradca, który pomaga klientowi rozumieć ryzyko, ograniczać jego prawdopodobieństwo i budować odporność przedsiębiorstwa jeszcze przed wystąpieniem szkody.
Katastrofa Imperial Sugar nie jest jedynie historią sprzed lat. Pyły palne, eksplozje wtórne i długotrwałe przerwy w działalności nadal należą do najbardziej destrukcyjnych zagrożeń w przemyśle przetwórczym.
Pytanie nie brzmi:
„Czy to się wydarzy?”
Pytanie brzmi:
„Czy zauważymy zagrożenie, zanim będzie za późno?”
Jeżeli chcą Państwo pogłębić wiedzę z zakresu bezpieczeństwa procesowego, wybuchów pyłów, analizy katastrof przemysłowych oraz nowoczesnego zarządzania ryzykiem – zapraszam do kontaktu.
Organizuję specjalistyczne szkolenia dla brokerów ubezpieczeniowych, ubezpieczycieli oraz przedsiębiorstw przemysłowych. Każde szkolenie jest przygotowywane z myślą o praktycznych wyzwaniach uczestników i opiera się na analizie rzeczywistych katastrof, doświadczeniach z przemysłu oraz rozwiązaniach, które pomagają rozpoznawać zagrożenia, zanim przerodzą się w wielomilionowe straty.
Zapraszam do kontaktu, jeśli chcą Państwo zorganizować szkolenie dla swojego zespołu lub porozmawiać o programie dopasowanym do specyfiki Państwa organizacji.
Twoja opinia pomoże ulepszać bazę wiedzy.


